Codziennie aktualne ceny
owoców, warzyw i kwiatów
Tu jesteś:  »  Polskie jabłka po czterech latach rosyjskiego embarga

Polskie jabłka po czterech latach rosyjskiego embarga

  |   Źródło:
Polskie jabłka, które cieszyły się wśród Rosjan niesłabnącym popytem, już od czterech lat nie pojawiają się oficjalnie na rosyjskich półkach sklepowych – podaje sputniknews.com.

Tym niemniej, razem z innymi owocami z Polski, które także objęte zostały zakazem importu w ramach wprowadzonego przez Moskwę embarga żywnościowego będącego odpowiedzią na unijne sankcje, jabłka podejmują od czasu do czasu próby przejścia rosyjskiej granicy, udając inne produkty.

W takich przypadkach rosyjscy celnicy nie dają im żadnych szans. Nieco lepiej wiedzie się jabłkom, które wjeżdżają do Rosji, udając białoruskie.

O furtce związanej z reeksportem polskich owoców i warzyw z Białorusi można było słyszeć niemalże od początku wprowadzenia przez Rosję sankcji odwetowych w 2014 roku, kiedy to eksport polskich jabłek w dosłownym tego słowa znaczeniu legł w gruzach.

Skłamie ten, kto powie, że przed 2014 roku Białoruś w ogóle nie interesowała się polskimi jabłkami. Ich import z Polski istniał od dawna. Fakt, że importowane były jednak dość skromne partie w porównaniu z rosyjskimi. Według danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w 2013 roku import jabłek do Białorusi wyniósł około 145 tys. ton. Sytuacja zaczęła się zmieniać już w 2014 roku, kiedy to eksport jabłek z Polski do Białorusi przekroczył 260 tys. ton, czyli zwiększył się o 1,8 raza. A w 2016 roku w ogóle zdumiał swą ilością — wyniósł aż 513 tysięcy ton. Nawet nieostateczne dane z 2017 roku (435 tys. ton) mówią o tym, że zainteresowanie importem jabłek z Polski pozostaje wysokie.

Tym niemniej sytuacja z polskimi jabłkami jest tak bardzo zjawiskowa, że od czasu do czasu interesuje się nimi rosyjska Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego (Rossielchoznadzor). Inspektorzy z rosyjskiego resortu nie tylko współpracują razem z celnikami, którzy od czasu do czasu zatrzymują na rosyjskich granicach partie owoców z Białorusi objętych sankcjami, ale też wprowadzili praktykę przeprowadzenia inspekcji wśród białoruskich producentów jabłek z powodu wątpliwości co do pochodzenia owoców przeznaczonych na eksport.

W sumie na początku tego roku rosyjscy inspektorzy przeprowadzili kontrolę w 84 białoruskich firmach. 31 z nich nie potrafiło udowodnić pochodzenia owoców, a 22 firmy eksportowały jabłka, choć w magazynach nie miały żadnych zapasów. Na tej podstawie Rossielchoznadzor nałożył embargo na dostawy jabłek z 31 białoruskich firm. Z tego względu, jak podaje sputniknews.com, działania Rossielchoznadzoru są uzasadnione.

Podwójna certyfikacja to kolejny problem związany z reeksportem jabłek. Towary podlegające sankcjom zmieniają „obywatelstwo" zgodnie z nowymi dokumentami (na jeden i ten sam towar wydawane są certyfikaty potwierdzające różne kraje pochodzenia) i prawie nie budzą podejrzeń celników. Według informacji rosyjskiej gazety „Wiedomosti", która przywołuje słowa szefa Rossielchoznadzoru, Siergieja Dankwerta, tylko w 2016 roku Białoruś zalegalizowała celem reeksportu do Rosji co najmniej 250 tysięcy ton jabłek i gruszek objętych rosyjskim embargiem. Dankwert wyjaśnił także, że 24 kraje Afryki figurujące jako dostawcy tej ilości jabłek i gruszek na Białoruś potwierdziły, że w ogóle nie wysyłały owoców do tego kraju.

Sama Białoruś także odnotowuje przypadki nielegalnego eksportu, ale przy tym odpowiedzialnością za nie obarcza bynajmniej nie białoruskich przedsiębiorców. W ubiegłym roku do takiego samego wniosku doszli przedstawiciele białoruskiego Komitetu Kontroli Państwowej. Firmy jednodniówki — jak twierdzi białoruska gazeta — rejestrowali na swoje nazwisko obywatele Rosji.

Podsumowując, pod względem ilościowym jabłka pewnie trzymają palmę pierwszeństwa wśród wszystkich importowanych przez Białoruś owoców. Za okres pierwszych ośmiu miesięcy bieżącego roku import jabłek wyniósł 596 tysięcy ton — to o 41 proc. więcej w porównaniu z danym z 2017 roku. Jednocześnie absolutnym liderem na rosyjskim rynku „jabłkowym" zostały w tym roku mołdawskie owoce, które Rosja sprowadziła w ilości 166 tys. ton. I nawet jeśli ustępują one miejsca polskim pod względem różnorodności odmian, to przynajmniej trafiają one do kraju legalnie.

 

Dodaj komentarz
Dodając komentarz jako niezalogowany użytkownik, obok komentarza zostanie umieszczony Twój adres IP
Redakcja nie odpowiada za treści umieszczane w serwisie przez użytkowników. W przypadku pojawienia się treści uznawanych powszechnie za obraźliwe Redakcja podejmie starania mające na celu niezwłoczne usunięcie takich materiałów. W przypadku umieszczenia przez użytkownika treści uznawanych za obraźliwe lub innych treści niezgodnych z prawem, portal zastrzega sobie prawo do natychmiastowego i trwałego usunięcia z listy użytkowników.

Ceny warzyw i owoców

Newsletter

Bądź na bieżąco!
Zapisz się do naszego newslettera i otrzymuj świeże informacje

Waluty

USD 3.760 PLN -0.24%
EUR 4.291 PLN +0.14%
RUB 0.057 PLN +1.79%
więcej