Dziwaczna sytuacja w skupie malin
W zasadzie można stwierdzić, że tegoroczny sezon skupu malin do przetwórstwa od początku był rozczarowaniem dla producentów tych owoców. Przy z góry wiadomych, dużych niedoborach w podaży tych owoców, oczekiwano cen wyraźnie lepszych niż rok temu. Nadzieje takie zdawały się być potwierdzane tym, jak ewoluowały ceny skupu truskawek.
Tym czasem nic podobnego w skupie malin nie zaszło. Ceny nie rosły. Przeciwnie, wykazywały one i wykazują raczej tendencję spadkową. Ostatnio najczęściej były one na poziomie 8,00-11,00 zł/kg za owoce do mrożenia (a nawet sięgały 13,00 zł/kg). A le teraz to już tylko 8,00-10,00 zł/kg, a więc średnia spadła do zeszłorocznego pułapu. Ceny owoców gorszej jakości też spadały. Ostatnie z 7,00-9,00 zł/kg na 7,00-8,00 zł/kg.

Sytuacja ta jest, śmiało można powiedzieć dziwaczna, a wedle dosadniejszej opinii producentów malin, jest chora. Owoców jest bowiem mało. Mniej niż w zeszłym roku. I to nie tylko w Polsce. Co prawda jest import zza naszej wschodniej granicy. Głównie z Ukrainy, choć mówi się, że i z Mołdawii, ale jego skala jest znacząco mniejsza niż w poprzednim sezonie. A ceny na skupach spadają.

Spadają choć ceny malin deserowych pozostają wysokie, co widać na naszym drugim wykresie. Teraz sprzedażowo w hurcie to najczęściej 16,00-28,00 zł/kg, zależnie od jakości, opakowania i rejonu kraju. Nie są co prawda najwyższe w perspektywie minionych pięciu sezonów, ale to tylko dlatego, że mieliśmy bardzo drogie maliny trzy lata temu. Jak to jest, że owoce na rynku świeżym są drogie, co odpowiada realiom podażowym, a ceny w skupach są najwyraźniej zaniżone względem tychże realiów?




