Ceny ziemniaków bez poprawy
Ceny ziemniaków w polskim dużym hurcie nie wzrosły w stopniu, który mógłby zmienić negatywną ocenę rynku tych warzyw. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że ceny te cały czas szorują po dnie i, co gorsza, nie ma widoków na szybką poprawę tej sytuacji. Ba, nawet widoki na poprawę w końcowej fazie sezonu, na wiosną, wyglądają coraz marniej.

Obecne ceny sprzedażowe ziemniaków (towar kalibrowany i pakowany w worki) to w dużym hurcie najczęściej 0,27-0,53 zł/kg, zależnie od odmiany, jakości i rejonu kraju. Wciąż widać ogromne różnice w cenach oferowanego przez rolników ziemniaka. I jest wiele przypadków, że producenci chcą pozbyć się towaru na siłę, w zasadzie za darmo, bez patrzenia na poniesione koszty.
Z drugiej strony średnia cena sprzedażowa zdołała uchronić się przed spadkiem poniżej poziomu sprzed pięciu lat, co w obecnych warunkach też jest warte odnotowania. Widzimy to na wykresie pierwszym. Średnia cena sprzedażowa ziemniaków w dużym hurcie zdołała „odbić się” od poziomu z analogicznego okresu sezonu 2020/2021.
Ale różnica wciąż jest znikoma. Na drugim wykresie widać, że niewiele większy jest dystans do minimum z ostatnich dziesięciu lat dla tego wskaźnika cenowego. Innymi słowy choć „obrona” poziomu wyższego niż ten z grudnia 2020 roku jest pozytywnym zjawiskiem, to nie ma gwarancji, że tak będzie i dalej.
Nacisk na ceny nadal jest duży. I tak jak już pisaliśmy na łamach portalu fresh-market.pl. Nie jest to przede wszystkim kwestia napływu ziemniaków importowanych, w tym tych mitycznych ziemniaków niemal darmowych niemieckich. Problemem jest przede wszystkim popyt na polskie ziemniaki na naszym polskim rynku. W przeważającej mierze chodzi o popyt w przetwórstwie, ale widać też mniejsze zainteresowanie ziemniakiem na rynku świeżym. Do tego dochodzi wspomniane wyżej zjawisko wypychania na siłę towaru przez rolników, którzy nie mają bazy przechowalniczej i stałych odbiorców, co kreuje dodatkową „kotwicę” dla cen ziemniaków, trzymającą je blisko dna.

źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS
Jedyną jaśniejszą gwiazdą na firmamencie polskiego rynku ziemniaków jest eksport tych warzyw w bieżącym sezonie. Przynajmniej do października, bo takimi danymi GUS obecnie dysponujemy. W okresie od lipca do października br. eksport ziemniaków świeżych, oprócz sadzeniaków, wyniósł 39,2 tys. ton. To o 8,5 procent więcej niż w tym samym okresie, bardzo udanego dla eksportu naszych ziemniaków, sezonu 2024/2025. Jest to też aż o 464 procent więcej niż w takim samym okresie sezonu 2021/2022.
Wolumen tego eksportu w październiku br. wzrósł w stosunku do poprzedniego miesiąca aż o 77,8 procent i taka dynamika robi naprawdę duże wrażenie i daje nadzieję na przyszłość. W relacji rok do roku październikowy eksport był natomiast wyższy o 12,3 procent. Widzimy jednak, że to zwiększenie wolumenu było osiągnięte w dużej mierze dzięki coraz niższym cenom polskich ziemniaków. Cena średnia od sierpnia do października pozostawała poniżej poziomów z poprzednich lat.

źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS
Na ostatnim wykresie widzimy, gdzie trafiały polskie ziemniaki w pierwszych miesiącach sezonu 2025/2026. Na czele zestawienia znalazły się kraje – tradycyjni ich odbiorcy, czyli Rumunia i Mołdawia. Przy okazji warto zauważyć, że Niemcy były czwartym największym odbiorcą polskich ziemniaków.
Słabo wypada w tym sezonie eksport na Ukrainę, która rok temu, w tym samym okresie, była liderem takiego zestawienia. Wtedy do tego kraju trafiło aż 18,6 tys. ton polskich ziemniaków (z czego 10,9 tys. ton tylko w październiku 2024). Teraz to zaledwie 1,5 tys. ton. Pozytywem jest fakt, że mimo wszystko eksport październikowy do tego kraju był w bieżącym roku dużo wyższy niż wrześniowy – wzrost z 92 ton na 870 ton oraz fakt, że o ile rok temu eksport na Ukrainę zaczął się dopiero od września, to w tym roku ziemniaki sprowadzano tam z Polski już od lipca.


