Co będzie z eksportem polskich jabłek?
Kończy się przerwa w handlu związana z okresem świąteczno-noworocznym. W drugim tygodniu stycznia eksport jabłek ponownie ruszy i wydaje się, że ruszy z kopyta. Tak pozwalają sądzić grudniowe dane PIORiN na temat eksportu jabłek poza UE. Miało to być bowiem 41,8 tys. ton (za sad24.pl). To o około 67 procent więcej w relacji rok do roku.

źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS
Podobny wydźwięk mają dane GUS z początku sezonu, z października. Eksport ten wyniósł 74 tys. ton, o 3 tys. ton (o 3 procent) więcej niż rok wcześniej. W październiku, według GUS, eksport poza UE był wyższy w relacji rok do roku o blisko 70 procent. Jednak na naszym pierwszym wykresie widać, że wolumen z października 2025 roku daleki jest od rekordowego na tle ostatnich kilku lat.
Oczywiście wiadomym jest też, że w tym roku eksport na rynku krajów unijnych jest i będzie znacząco trudniejszy niż rok temu. Ale początki obecnego sezonu i tak wypadają bardzo obiecująco. W październiku wysokie też były ceny eksportowanych z Polski jabłek, co zaowocowało średnią ceną wyższą od tych z poprzednich lat. Wiadomo jednak, że w kolejnych miesiącach ceny w eksporcie spadły.
Powyższe dane pozwalają na optymizm co do przebiegu sezonu w okresie zimowym. Co prawda grudzień, co widać na wykresie, zawsze przynosi spadek eksportu, ale w styczniu mamy znów wzrost. Można prognozować, że w tym roku styczeń przyniesie eksport na poziomie 75 tys. ton, a może więcej.
Uda się więcej, jeśli Białoruś zacznie wreszcie poważne zakupy. Im jabłek brakuje, ale na drodze stoi polityka. Na razie eksport na Białoruś rozczarowuje, w przeciwieństwie do eksportu do Indii i, co istotne, do Egiptu, który wrócił na pozycje lidera w grupie krajów nieunijnych.

