Czy import wpłynął na ceny czereśni w lecie 2025?
Sezon krajowych czereśni 2025 już się zakończył. Również w tym roku nie obyło się wśród uczestników rynku bez kontrowersji spowodowanych kwestią importu tych owoców w okresie trwania kampanii krajowej, choć trzeba zauważyć, iż tych kontrowersji było dużo mniej.
GUS już opublikował dane o handlu zagranicznym w miesiącach letnich, możemy więc spojrzeć na te liczby, aby przekonać się o skali tegorocznego importu czereśni w szczytowym okresie kampanii krajowej. Podobną analizę publikowaliśmy rok temu (tutaj), można więc pokusić się o porównanie.
Polski sezon czereśniowy startuje na przełomie maja i czerwca. Jednak dopiero w czerwcu nabiera on podażowego rozmachu. Dostępność rodzimych czereśni zaczyna wówczas szybko wzrastać na rynku krajowym, a ich hurtowe ceny zazwyczaj dynamicznie spadają. Jak bardzo ten spadek zależy od innych czynników poza wzrostem rodzimej produkcji? I jaka była produkcja czereśnie w Polsce w 2025?

źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS
rok 2025 – dane szacunkowe
Jak widzimy w Polsce zbiory czereśni wzrosły rok do roku i to sporo, bo o prawie 14 procent. Jednocześnie było to odbicie w stosunku do bardzo słabego wyniku z roku 2024, ale na tle lat wcześniejszych wolumen 58,1 tys. ton już nie wyglądał tak imponująco.
Co ważniejsze, wiosenne przymrozki bardzo mocno uderzyły w plony czereśni w wielu krajach europejskich oraz, co szczególnie istotne, zniszczyły niemal dokumentnie plony tych owoców w Turcji. A Turcja jest kluczowym graczem w tym sektorze świeżych owoców. Jej brak na rynku w ostatnim sezonie zaważył na imporcie i realiach cenowych w Polsce. To był chyba główny czynnik kształtujący rynek czereśni w naszym kraju, poza oczywiście rodzimą produkcją.

Jak widać na drugim wykresie, ceny czereśni w polskim dużym hurcie przez cały w zasadzie sezon były wysokie lub bardzo wysokie. Nigdy nie spadły poniżej cen średnich z pięciu poprzednich sezonów. A były tez okresy, w których ceny sezonu 2025 wspinały się powyżej cen z kampanii 2024, tak kryzysowej podażowo. Ale w sezonie 2024 do Polski trafiło nieporównywalnie więcej czereśni importowanych, co widzimy na naszym kolejnym wykresie.

źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS
Jak widać, na początku i na końcu tej ostatniej kampanii wolumeny nie odbiegały znacząco od normy. Ale w szczycie sezonu, w okresie czerwca i lipca, mamy ogromny spadek importu czereśni do Polski względem wszystkich poprzednich sezonów ujętych w tym zestawieniu. Widzimy też, jak mocno spadł ogólny wolumen importu w okresie maj-sierpień. W stosunku do roku 2024 to spadek niemal czterokrotny.

źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS
|
Kraj |
Ilość |
zmiana |
|
Hiszpania |
873 |
60 |
|
Grecja |
482 |
-57 |
|
Mołdawia |
292 |
-10 |
|
Niemcy |
179 |
-89 |
|
Turcja |
119 |
-96 |
źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS
Największym dostawcą w 2025 była Hiszpania i był to kraj wyjątkowy, bo wolumen importu w tym przypadku wzrósł rok do roku. Najmocniej straciła wspomniana wyżej Turcja, z której import spadł o 96 procent, a króla zazwyczaj jest liderem dostaw tych owoców. Podobnie rzecz się miała z Niemcami i Grecją.

źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS
Na koniec rzut oka na ceny importowanych czereśni. Tu widzimy, jak drogi był import w ostatnim sezonie, co było oczywiście wynikiem ograniczonej podaży. Dopiero w sierpniu, na finiszu sezonu ceny mocno spadły. Ale nie w wyniku jakiegoś szczególnej poprawy dostępności, a raczej to skutek faktu, że nastąpiła zmiana dostawców. Z rynku zeszli wszyscy oprócz Hiszpanii, a na naszym rynku pojawiły się relatywnie tanie czereśnie węgierskie.



