Duża zmiana w cenach skupu wiśni
Początek nowego tygodnia przyniósł pewną poprawę w podaży wiśni do przetwórstwa. Na rynek zaczęły bowiem trafiać wreszcie pierwsze duże partie Łutówki. Dzieje się to nawet nieco wcześniej niż w zeszłym roku. Oczywiście, należy sobie postawić pytanie czy to, że wiśni trafi Ana skupy więcej oznacza, że trafia ich tam dużo? A przynajmniej wystarczająco dużo na zaspokojenie wysokiego popytu.
Ceny skupu wiśni zareagowały na zmianę realiów podażowych błyskawicznie. Sam fakt, że ceny na rampach, a więc i na skupach spadły, nie jest zaskoczeniem. Dzieje się tak niemal co roku. Działo się tak w zeszłym sezonie, gdy podaż tych owoców też nie była duża. Ale skala obecnej przeceny była dla wielu uczestników rynku zaskoczeniem.
Ceny skupu wiśni na mrożenie czy na kompot spadły z dnia na dzień o złotówkę na kilogramie. W roku tak dużego deficytu podażowego tych owoców i to w skali ponadeuropejskiej (bo mamy duży spadek też w Turcji), jest to zdarzenie zaskakujące, choć nie od dziś wiadomo, że w „drogich” sezonach, przetwórcy próbują takich szokowych działań w nadziei, że choć przez kilka dni uda się kupować surowiec znacząco taniej.

Ceny wiśni na mrożenie spadły do poziomu 7,00-7,75 zł/kg, czyli o blisko 16 procent. Na wykresie widzimy, ż, to wciąż więcej niż w poprzednich latach. Tylko że trzeba brać poprawkę na wspomniany wyżej ogromny deficyt w podaży tych owoców. Według wielu producentów ceny na poziomie n8,00-8,50 zł/kg to było nadal za mało. Ceny wiśni na tłoczenie spadły o 12 procent, do poziomu 5,00-6,00 zł/kg.
Pytanie czy tak znaczna przecena jest uzasadniona jest jak najbardziej na miejscu. Rok temu względna obniżka po starcie zbiorów Łutówki wyniosła zaledwie 4 procent. I wówczas utrzymała się ta niższa cena już do końca sezonu. Teraz, o ile choćby część sadowników wstrzyma dostawy, to zejście na 7 zł może się okazać tylko chwilowe. Pytanie, czy znajdą się tacy dostawcy?



