Podaż śliwek rośnie
Tegoroczny sezon krajowych śliwek zaczął się w terminie nieco bardziej typowym w porównaniu do bardzo wczesnego startu kampanii zeszłorocznej. Jednak nawet w tej początkowej fazie widzimy dość dynamiczny wzrost podaży śliwek. Przy czym jeśli chodzi o owoce krajowe, to bardziej je widać na rynkach hurtowych. W sieciach handlowych, w marketach, mamy na razie dominację importu.
I to importu o często marnej jakości. Np. Lepotica sprowadzana z Mołdawii. owoce w większości są drobne i nie najładniejsze. Za to ceny! Choćby 13 zł/kg w jednym z warszawskich hipermarketów. Na tym tle realia cenowe dla polskich śliwek w krajowym hurcie nie wyglądają już tak szokująco.
Obecne ceny wczesnych śliwek odmiany Herman to najczęściej 3,00-4,00 zł/kg. Nie cieszą się one zbyt dużym zainteresowaniem kupujących. Co innego dostawy owoców odmiany Cacańska Rana i pierwsze partie odmiany Cacańska Lepotica. Ich ceny w małym hurcie sięgają 8,00 zł/kg. W skupach za ładne owoce odpowiedniego kalibru płaci się 5,00-6,00 zł/kg. Dla porównani a rok temu ceny były już na poziomie 3,00-3,50 zł/kg średnio. A dwa lata temu nawet niżej.
Na polskim rynku są też pierwsze partie węgierek. Odmiana Katinka sprzedawana jest w małym hurcie w zróżnicowanych cenach, zależnie od jakości. Od zaledwie 3,00 zł/kg do 6,00 zł/kg. Co istotne, ceny importu nie są w tym sezonie zbyt konkurencyjne (co widać właśnie w marketach). W hurcie to najczęściej poziom 6,00-7,00 zł/kg.
W zestawieniu z dość słabą ich jakością może dziwić że sieci handlowe zdecydowały się na ich zakup. Być może chodziło o to, by mieć zagwarantowany ten gatunek owoców w ofercie w warunkach niepewności co do możliwości zaopatrzenia się w odpowiednie wolumeny owoców rodzimych?



