Popyt na Idareda nie dorównał temu sprzed 5 lat
Zapasy Idareda są mniejsze niż w zeszłym roku (-5,9 procent) i na analogicznym poziomie, jak przed pięciu laty. Tak było przynajmniej, wg danych WAPA, na początku kwietnia br. To bardzo znamienna informacja, bo w sezonie 2019/2020 jabłek w Polsce było bardzo mało, a w kwietniu zapasy tych owoców były już tak niskie w stosunku do ówczesnego zapotrzebowania, że w hurcie ceny jabłek wzrosły skokowo.

źródło: opracowanie własne na podstawie danych WAPA
A zatem zapasy Idareda na początku ubiegłego miesiąca były rekordowo małe. Jak widzimy na wykresie powyżej, zejście jabłek tej odmiany w marcu br., choć nie ustępowało temu z poprzedniego sezonu, to było wyraźnie niższe niż pięć lat wcześniej (teraz 25 tys. ton, wówczas 30 tys. ton przez miesiąc).
Popyt na jabłka Idared z Polski nie był więc w kwietniu aż tak duży, jak miało to miejsce pięć lat wcześniej. I znalazło to odbicie w cenach. Idared zdrożał, ale nie był to taki skok cen, jak ten z drugiej połowy kwietnia 2020 roku, gdy średnia cena skupu w dużym hurcie (za jabłka 70+) zwiększyła się z dnia na dzień o 71 procent z 1,55 zł/kg na 2,65 zł/kg.

Obecnie ceny Idareda w skupie (za kaliber 770+) to najczęściej 1,90-2,20 zł/kg. Najpewniej ceny te jeszcze wzrosną, ale raczej nie aż tak dużo. Na rynku widać bowiem wyraźny opór po stronie popytowej, a dokładnie opór eksporterów, którzy mówią, iż każdy wzrost cen to utrata odbiorców. Z drugiej strony jednak zapasy jabłek są już bardzo niskie, zwłaszcza owoców w jakości eksportowej i to musi znajdować odzwierciedlenie w cenach.



