Powraca pytanie, czy na wiosnę będzie mało jabłek?
Mamy jesień, kończą się zbiory jabłek w Polsce. Wiadomo, że owoców tych będzie nieco więcej niż rok temu. GUS prognozuje wzrost o 300 tys. ton. Nie każdy się zgadza z tą estymacją ale co do faktu, że jabłek jest więcej, panuje zgoda. I widać to również w cenach – niższych, czasem wyraźnie niższych, niż w zeszłym sezonie.
Tyle tylko, że realia rynkowe to nie tylko rezultat wahań w podaży ogółem. Jest jeszcze wiele innych ważnych czynników, od popytu poczynając. Ale wróćmy jeszcze na chwilę do podaży. Tu należy pamiętać, że tona tonie nie równa. Liczy się też jakość. A z tą w całej Europie nie jest, w przypadku jabłek, aż tak różowo. Wydaje się, iż rację mają ci, którzy twierdzą, że odsetek dobrej jakości jabłek deserowych w zbiorach ogółem będzie mniejszy.
Do tego dochodzi wymiar międzynarodowy. A tu mamy pewność, że z gry wypadł w tym sezonie jeden ważny gracz, a mianowicie Turcja, gdzie wiosenne przymrozki spustoszyły sady. Brak Turcji na rynku eksportowym to poważna wyrwa, która zostawia więcej miejsca innym graczom, w tym Polsce. Problem w tym, że ten czynnik ujawni się silniej z czasem.
A na razie trwa psychologiczna wojna po stronie popytowej, bo kupujący chcą jak najtańszych owoców. Eksporterom ułatwia sytuację polityka sieci handlowych, które systematycznie zbijają ceny jabłek, jakby nie zwracając w ogóle uwagi na czynniki podażowe. Najwyraźniej markety wychodzą z założenia, że póki są tacy dostawcy, którzy się godzą na niższe ceny, to nie ma sensu odpuszczać.
Po stronie popytowej globalnego rynku już mamy spore zainteresowanie zakupem jabłek w Azji. Między innymi z powodu perspektywy braku możliwości importu z Turcji, ale nie tylko. Indie są bardzo aktywne w tym względzie. Na pewno będziemy mieli duże zapotrzebowanie z Białorusi, bo tam znów brakuje owoców i warzyw. Do tego prędzej czy później dojdzie Azja Centralna i Bliski Wschód. Pytanie koto na tym skorzysta?
W Polsce trwa skup jabłek, a ceny są wyraźnie niższe niż rok temu. W przypadku niektórych odmian są już nawet niższe od tych sprzed dwóch lat. Zwłaszcza Prince dostał mocno w skórę ostatnio. Czy czeka nas powtórka zeszłorocznego scenariusza tylko na niższych poziomach cenowych? Z płaską krzywą cenową do wiosny i potem gwałtownym skokiem w górę? W branży jabłkowej trwa dyskusja o tym, czy jabłek nie zabraknie na wiosnę, ale w tym roku jej temperatura jest wyraźnie niższa niż rok temu. Chyba niesłusznie, bo może się okazać że wzrosty cen w drugiej połowie sezonu przyjdą szybciej niż wtedy i też będą duże (choć może nie aż tak spektakularne, jak w maju 2025).



