Truskawek tyle, co kot napłakał, a ceny?
Podaż krajowych truskawek jest bardzo niska. Widać to na rynku świeżym, jako że owoce te w końcówce zeszłego tygodnia niemal zniknęły z bazarków i zieleniaków. A te, które były dostępne, często pozostawiały wiele do życzenia pod względem jakości. Za to ceny truskawek w detalu mogły odstraszać konsumenta. Przy tak ograniczonej dostępności, to nie może dziwić.

Ale, jak zresztą zazwyczaj, weekend przyniósł na hurtowym rynku truskawki deserowej pewne wahnięcie cen. Zjawisko typowe dla spowolnienia handlu w piątek późnym popołudniem i w sobotę. Korekta jednak była minimalna, a ceny pozostają relatywnie wysokie. Poniedziałkowy ranek zaczął się z notowaniami na poziomie 13,00-19,00 zł/kg, zależnie od jakości, odmiany (wciąż najdroższa jest Malwina) i rejonu kraju. Jak widzimy na wykresie, średnia cena (16,00 zł/kg) nie jest jednak obecnie rekordowa. Rok temu była minimalni wyższa (16,25 zł/kg).
Na rynku truskawek skupowanych do przetwórstwa sytuacja cenowa jest jeszcze mniej oczywista. Z jednej strony mieliśmy tu bardzo znaczący spadek podaży w ostatnim tygodniu. Ale z drugiej strony błyskawicznie poszedł za nim ogromny spadek popytu, bo bardzo dużo zakładów przetwórczych zakończyło sezon. I ten drugi czynnik przeważył.

Ceny skupu spadły. W przypadku truskawek na mrożenie o kolejne 11 procent. I obecnie jest to najczęściej 7,50-9,00 zł/kg. Na wykresie widać jednak, że mimo znaczącej korekty i tak średnia cena jest wyraźnie powyżej notowań z poprzednich lat.




