W polskim handlu jabłka są traktowana jak ziemniaki
Kryzys w branży polskich jabłek wydaje się wchodzić już w permanencję. W hurcie ceny jabłek deserowych są teraz niskie, mimo że zbiory tych owoców spadły. Czynnik niskiej podaży zdaje się w ogóle nie działać na kupujących. A i sadownicy en masse zdają się być pogodzeni z takim stanem rzeczy.
Ogromnym problemem jest struktura rynku tych owoców. Struktura z przytłaczającą dominacją dużych sieci handlowych, jako kluczowego odbiorcy w segmencie deserowym oraz absolutną dominacja dużych przetwórców w sektorze przemysłowym. W takich realiach brak silnego lobby sadowników powoduje, że strona podażowa rynku nie ma na nim w zasadzie nic do powiedzenia.
W tak trudnej dla branży sytuacji widać negatywny wpływ na sytuacje ogólną jeszcze jednego czynnika. Nie chodzi bowiem tylko o to, jaką politykę cenową prowadzą sieci handlowe, korzystające ze swojej dominującej pozycji biznesowej. Chodzi też o to, jak jabłka są traktowane w polskim handlu jako produkt. Jak są prezentowane konsumentowi. jak są pozycjonowane.
W Polsce to pozycjonowanie jabłek w sklepach, na półkach działów owocowo-warzywnych, to w ogromnym stopniu jedna wielka tragedia. Zwłaszcza w dyskontach. Hipermarkety wypadają tu nieco lepiej, ale i w tym wypadku widać problemy. Jabłka w polskim handlu detalicznym, w przeważającej liczbie przypadków, oferowane są konsumentowi jako takie owocowe ziemniaki.. Mają być tanie, a raczej „tanie”, bo często ta cena, choć kwotowo nie poza wysoka (typu 4-5 zł/kg) jest i tak kosmiczna względem cen otrzymywanych przez sadowników.
Ale problem leży w tym, że konsument jest przyzwyczajany do poglądu, że jabłko to owoc podły, sprzedawany często wprost ze skrzynio palet, niesortowany, a wręcz wielokrotnie jest to jakiś drobiazg. Do tego owoce są poobijane i/lub przywiędłe. Jednym słowem to towar, który nie zachęca do sięgnięcia po niego, z cenami niby nie wysokimi, ale w takim przypadku ta „niska” cena nie przyciąga klienta. W Polsce pod tym względem jest wciąż dużo gorzej niż w Europie zachodniej. A to przekłada się na popularność tych owoców wśród Polaków i na wielkość ich spożycia.



