Eksport polskich jabłek poprawił się, ale…
Obecna sytuacja na polskim rynku jabłek deserowych jest, z punktu widzenia dostawców tych owoców, znacząco lepsza od tej z pierwszej połowy sezonu. Notujemy rosnący popyt na te owoce, w tym na odmiany takie jak Ligol czy Idared. Znacząco wzrosło zapotrzebowanie na Goldena i oczywiście na Galę. Nawet na odmianę Red Jonapricne, choć te jabłka wciąż radzą sobie gorzej niż w dobrych sezonach.
W każdym razie ceny skupu jabłek deserowych wszystkich głównych odmian są już powyżej poziomów z analogicznego okresu zeszłego roku. Ceny owoców skupu deserowych (na sortowanie, głównie kaliber 70+) można zobaczyć w naszym redakcyjnym monitoringu cen owoców:
https://www.fresh-market.pl/ceny/ceny-owocow
Co ciekawe, najwięcej rok do roku zyskały odmiany nie będące w topie oferty eksportowej: Ligol (+41 procent) i Idared (+33 procent). Prince zyskał +22 procent, Gala paskowana +17 procent, a Golden +12 procent.
Informacje celne potwierdzają rosnący eksport polskich jabłek w styczniu. Ten trend był, zdaniem eksporterów, podtrzymany też w lutym. Dane liczbowe GUS na razie obejmują okres do końca 2022 roku. Pokazują one jednak, że trend wzrostu wolumenów eksportu w grudniu został przerwany. Widać z nich również to, iż miesięczne wolumeny były cały czas niższe niż rok wcześniej.
źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS
Nie jest tajemnicą, co umożliwiło wzrost cen jabłek deserowych w drugiej połowie sezonu, mimo że wolumeny eksportu pozostają niższe rok do roku, a zbiory w 2022 roku były rekordowe. To ogromne ilości jabłek, które relatywnie szybko trafiły do przetwórstwa. W konsekwencji teraz zapasy tych owoców są już znacząco mniejsze niż rok temu i poprawa popytu wreszcie wyraźnie może się przekładać na umacnianie cen.
Nie ma co jednak ukrywać, ze ta poprawa cen i popytu to w zasadzie tylko łyżka miodu w beczce dziegciu, jaką jest w Polsce branża jabłkowa w ostatnich latach. Biorąc pod uwagę ogromny wzrost kosztów produkcji i przechowywania z jednej strony i utratę najważniejszych odbiorców z drugiej, nasza branża produkcji jabłek pozostaje w bardzo ciężkiej sytuacji i kolejne lata będą bardzo trudna dla sadowników.
Nawet jeśli do poprzedniej skali wróci eksport do Egiptu. A w grudniu 2022 był on aż o 62 procent niższy rok do roku (spadek z 22 tys. ton do 8 tys. ton). Ale nie ma na horyzoncie kraju, który byłby w stanie zastąpić Białoruś, nie mówiąc o wolumenach trafiających do Rosji przed rokiem 2014.
Eksport jabłek na Białoruś rósł w kolejnych miesiącach jesieni 2022 i w grudniu osiągną blisko 4 tys. ton, ale to i tak o 65 procent mniej rok do roku. Niestety u innych znaczących klientów również notujemy spadki w relacji grudzień 2022 do grudnia 2021. Np. Kazachstan (-10 procent), Niemcy (-24 procent), Francja (-25 procent). Wzrost rok do roku widać w tej kategorii krajów w przypadku eksportu do Rumunii (+56 procent) czy Węgier (+150 procent), ale tych przypadków jest dużo mniej niż spadkowych.
Największe względne (procentowe) wzrosty widać w przypadku klientów kupujących mniejsze wolumeny. Głównie dotyczy to krajów Bliskiego Wschodu, Północnej Afryki czy Azji. Największy wzrost w relacji grudzień 2022 do grudnia 2021 dotyczy jednak Cypru (+361 tys. procent!), ale to zmiana wolumenu z 28 kg na 121 kg. Z krajów, które kupiły kilkaset do około tysiąca ton polskich jabłek w grudniu 2022 warto odnotować: Arabia Saudyjska (+157 procent), Bangladesz (+102 procent), Hiszpania (+120 procent), Kolumbia (+916 procent), Libia (+800 procent), Oman (+906 procent), Portugalia (+3355 procent), Uzbekistan (+340 procent), czy Zjednoczone Emiraty Arabskie (+805 procent).
Na listę importerów trafiły m. in.: Kirgistan (282 tony w 2022), Kuwejt (273 tony), Wietnam (168 ton), Kostaryka (124 tony), Nigeria (84 tony), Panama (63 tony), których to krajów rok wcześniej na niej nie było.



