Import i eksport ziemniaków na początku bieżącego sezonu
Jak kształtował się eksport polskich ziemniaków i import tych warzyw do naszego kraju w pierwszych trzech miesiącach sezonu 2025/2026? Spójrzmy na dane GUS (omawiamy kategorię CN 070190 - Ziemniaki, świeże lub schłodzone oprócz sadzeniaków).

źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS
Pierwsze wykresy pokazują eksport ziemniaków z Polski. Widzimy rekordy bite w tym zakresie przez nasze ziemniaki w sezonie 2024/2025. Na ich tle i na tle słabszych lat wcześniejszych widzimy dobry start kampanii 2025/2026.
Przynajmniej jeśli chodzi o wolumeny. Co prawda lipiec w tym roku był raczej jeszcze kontynuacją starego sezonu, a w sierpniu i wrześniu eksport już był słabszy w porównaniu rok do roku, ale i tak wolumeny pozostały wyraźnie wyższe niż we wcześniejszych latach.
Niepokoją za to ceny eksportowanych z Polski ziemniaków. Te są niższe niż czterech wcześniejszych sezonach (z wyjątkiem lipca, o czym pisaliśmy wyżej). Cena we wrześniu była gorsza od tej z analogicznego miesiąca sezonu 2021/2022 o 11 procent. W relacji do września zeszłego roku mamy tu spadek o 18 procent.
Patrząc, co działo się potem na polskim i europejskim rynku ziemniaków, można podejrzewać iż te relacje będzie jeszcze gorsza w kolejnych miesiącach. W Europie mamy wciąż potężny kryzys na ziemniaczanym rynku. Na duży wzrost produkcji ziemniaka nałożyła się zapaść popytowa. Co gorsza, kryzys ten nie tylko nie gaśnie, ale zatacza coraz szersze kręgi. Np. uderzył już w ceny sadzeniaków. Zwłaszcza w krajach (jak Holandia, które eksportują znaczące ilości sadzeniaka na południe. Holendrzy mocno narzekają na brak popytu z Egiptu, który tradycyjnie był dobrym kupcem na ten towar. Ale fatalne ceny ziemniaków w Europie spowodował znaczny spadek eksportu „wczesnych” ziemniaków z Egiptu (również z Cypru, Maroka), a tamtejsi producenci sięgnęli po swoje „stare” ziemniaki, których nie udało się sprzedać, zamiast po droższe sadzeniaki z importu.

źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS
Wracając do danych GUS, spójrzmy na import ziemniaków do Polski. Widzimy skorelowane zmiany w zakresie wolumenów i cen tego towaru. Pierwsze miesiące sezonu 2025/2026 przyniosły bardzo niskie ilości importowanych do Polski ziemniaków. We wrześniu wolumen był najniższy spośród ujętych na wykresie sezonów. I to mimo, że równolegle mieliśmy niskie ceny tego towaru, co powinno stymulować taki import. Ale w tym samym czasie potaniały i polskie ziemniaki, co wyhamowało ewentualny wzrost wolumenu importowego. Na koniec jeszcze jeden wykres, aby unaocznić P.T. czytelnikom bardzo ważny aspekt prezentowania i omawiania danych statystycznych odnoszących się do rynku warzyw i owoców generalnie, a ziemniaków w szczególności.

źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS
Powyżej mamy wykres obrazujący import i eksport ziemniaków, ale nie w ujęciu sezonowym, ale w ujęciu kalendarzowym – tu od stycznia do września. Widzimy, że Polska pozostaje importerem netto ziemniaków, choć stosunek importu do eksportu poprawiał się w ostatnich latach na korzyść tego drugiego. I t wyraźnie.
Ale głównie chodzi nam tu o przedstawienie wzrostu importu rok do roku. W ujęciu kalendarzowym mamy wzrost wolumenu sprowadzonych do Polski ziemniaków w 2025 roku aż o 41 procent. I takie informacje, o wyższym imporcie ziemniaków pojawiały się często w mediach. I były one podawane jako wyjaśnienie kryzysu cenowego na polskim rynku ziemniaków.
Tym czasem jest to bzdura, wynikająca z niezrozumienie dynamiki rynku warzyw w Polsce. A już ziemniaków szczególnie. Na wcześniejszym wykresie, tym pokazującym import sezonowy, widzimy, że w sezonie 2024/2025 rósł on szczególnie dopiero od marca, gdy w Polsce były już bardzo małe zapasy krajowych ziemniaków. Bo w 2024 mieliśmy niskie zbiory, za to dobry eksport, o czym tu pisaliśmy na początku tej analizy. I to ten import z okresu marzec-czerwiec „zrobił” wynik dla roku 2025 w ujęciu kalendarzowym. Uparte prezentowanie danych w takim ujęciu to zafałszowywanie opisu sytuacji. Czy powodowane niewiedzą, czy też pisaniem pod z góry założoną tezę?
Z fatalną sytuacją cenową i popytową w bieżącej kampanii handlowej to nie miało i nie ma nic wspólnego. W sezonie obecnym, w okresie lipiec-wrzesień import to 12,4 tys. ton. Najniższa od lat. Od analogicznego okresu sezonu 2024/2025 (wolumen 18,0 tys. ton) mamy spadek o 31 procent, zatem niemal o jedną trzecią. Od tego okresu w kampanii 2023/2024 (wolumen 27,4 tys. ton) import zmalał aż o 55 procent. To nie import jest winny niskim cenom ziemniaków w Polsce. Problem to skokowy wzrost produkcji, ale przede wszystkim zapaść przetwórstwa.

