Teraz oglądasz:
PL | EN | RU

Korzystaj z serwisu bez ograniczeń - porównuj szczegółowe ceny, czytaj pełne artykuły!

Wykup abonament

Rynek jabłek w Polsce – coraz trudniej o logikę i rozsądek

2021-09-23 08:00

Czy produkcja jabłek w Polsce załamie się i przetrwa jedynie jako niszowe zajęcie niewielkiej liczby coraz starszych hobbistów? Tak czarna wizja przyszłości tej, jakże ważnej, gałęzi polskiej branży produkcji owoców i warzyw może wydawać się zbyt pesymistyczna, ale chyba wielu się zgodzi, że z polskim rynkiem jabłek jest coraz gorzej.

Przede wszystkim jest on w permanentnej nierównowadze cenowej. Z sezonu na sezon mamy drastyczne skoki cen jabłek z pułapów wysokich na niskie, właściwie już bez lat „normalnych”. W dodatku rynek ten przypomina jakąś arenę walki – pełną podstępów i zmasowanej dezinformacji, która ma ogłupić drugą stronę. Ale głównie ma ogłupić producentów.

Doskonale to widać w sezonie bieżącym, który jeszcze się na dobre nie zaczął, w którym jeszcze sporo się może wydarzyć, ale w którym rynek od miesięcy jest zalewany informacjami o wysokich zbiorach i o braku popytu na jabłko. Biznesowym przejawem tej strategii wyznawanej przez wielu kupujących są skandaliczne propozycje cen zakupu jabłek od sadowników, typu 0,50 zł/kg Šapmiona. Cóż, może Šampion jest już tak niepopularny jak Gloster, ale są też oferty 0,60 zł/kg za jabłka odmiany Red Jonaprince – jednej z najpopularniejszych.

Ja rozumiem, że to takie „zmiękczanie klienta” na wzór technik widywanych na arabskim suku. I pewnie ktoś się znajdzie, kto za tyle jabłko sprzeda.

Ale czy rynek, na którym spotyka się sprzedający i kupujący musi być polem pojedynku na śmierć i życie? Tym bardziej, że przy takich cenach śmierć polskiej produkcji jabłek mamy jak w banku. Sadownicy, w obliczu dużego wzrostu kosztów, nie będą w stanie odtwarzać produkcji. Kilka takich sezonów i kupujący zostaną bez dostawców. Poza tym w końcu przyjdzie rok nieurodzaju i wówczas sadownicy nie będą mieli litości i zażądają cen z kosmosu. A spożycie jabłek w Polsce znów spadnie na rzecz bananów, które mają o wiele stabilniejsze ceny.

Czy nie bardziej logicznym wyjściem byłaby kooperacja? Tym bardziej, iż otoczenie zewnętrzne też coraz mniej sprzyja polskiemu rolnictwu w ogólności, w tym produkcji owoców. Chodzi tu szczególnie o szaleństwo w jakim pogrąża się Unia Europejska ze swoim Zielonym Ładem, Fit for 55 i biciem w polską energetykę węglową, co skutkuje galopującymi podwyżkami cen energii. Do tego polityka unijna stymuluje odradzanie się partykularyzmów krajowych wśród państw członkowskich. Partykularyzmów, które nigdy nie umarły, ale które teraz przestają być czymś wstydliwym. Na naszych oczach postępuje powrót do polityki protekcjonizmu własnych rynków i coraz większego czarnego PR wobec żywności importowanej. A to bije bardzo mocno w Polskę, dla której eksport produktów rolno-spożywczych to jeden z filarów wzrostu PKB.

Dodaj komentarz
Możliwość komentowania dostępna tylko dla użytkowników z wykupionym abonamentem
PODOBNE