Teraz oglądasz:
PL | EN | RU

Korzystaj z serwisu bez ograniczeń - porównuj szczegółowe ceny, czytaj pełne artykuły!

Wykup abonament

Ziemniaki nie są fit?

2018-02-13 15:00

Obiegowa opinia o ziemniakach nie jest dobra. Wielu ludzi uważa je za produkt kaloryczny, wręcz tuczący oraz niezbyt zdrowy. Ziemniaki nie są fit, więc nie ma dla nich miejsca w diecie „nowoczesnego” człowieka.

Jak wiele innych opinii obiegowych i ta jest nieprawdziwa i dla ziemniaków krzywdząca. Ziemniaki ani nie są przesadnie kaloryczne, ani nie są niezdrowe. Prawidłowo przyrządzone dostarczają wielu składników odżywczych, a ich kaloryczność nie jest przesadna. Ziemniaki gotowane to zaledwie 76 kcal/100 g (z dodatkiem odrobiny masła i mleka to 90 kcal/100 g). A taki makaron dostarcza aż 150 kcal/100 g, żeby nie wspomnieć o chlebie – 250 kcal/100 g.

Do tego ziemniak to niedoceniane źródło mikroelementów i witamin. W tej pierwszej grupie mamy potas, magnez, żelazo, wapń i fosfor. W drugiej prowitamina witamin A, witaminy B1, B2, B3, B6, C, E, K i PP. Ziemniaki to także źródło błonnika pokarmowego. Cóż chcieć więcej, zwłaszcza w zimie, gdy liczba rodzimych warzyw świeżych jest ograniczona.

Niestety, ziemniakom dorobiono „gębę” niezdrowej żywności (w dużej mierze przez frytki) i konsumenci odwrócili się od nich, sięgając po ryż czy makaron. Wiedzę o prawdziwej wartości odżywczej tych warzyw trzeba na nowo rozpropagować. Przedstawić ją młodemu pokoleniu, które żyje w przekonaniu, że fit to są tylko tofu i dziki ryż lub podobne produkty. Tymczasem ziemniak jest zdrowy i dużo łatwiej dostępny, a zatem tez znacznie tańszy.

Kto ma tę wiedzę propagować? O odpowiedź chyba nietrudno. Przy dzisiejszym zalewie programów kulinarnych? Okazji byłoby Az nadto. A nie zapominajmy o szkołach. Dzieci powinny mieć jak najwięcej okazji by nauczyć się zdrowo jeść i przyrządzać posiłki ze zdrowych, pożywnych lokalnych produktów. Trzeba odwrócić niekorzystny trend spadkowy spożycie rodzimych warzyw i ziemniaków.

Ale z drugiej strony jest tu też rola dla polskich rolników. Jeżeli mamy zabiegać o wzrost spożycia ziemniaków, to te, na które natyka się konsument w sklepie czy  na bazarze muszą spełniać wysokie standardy jakościowe. Bo tylko takiemu produktowi dzisiaj konsument będzie wierny. To nie mogą być jakieś przegniłe, przeżarte chorobami, brązowe w środku i brudne na zewnątrz bulwy. Trzeba zapomnieć o filozofii „co się zebrało, to wszystko się sprzeda”. A i należałoby przemyśleć strategię odmianową. Czy najważniejsza jest faktycznie wydajność. Co z tego, że uprawiamy ziemniaka, który daje duży plon, jest nawet odporny na choroby, skoro nie ma dobrego smaku.

Przydałaby się też odpowiednia reklama i marketing. Tu działania są już podejmowane, ale za mało. Organizacje branżowe powinny zintensyfikować działania. promować ziemniaki jako takie oraz promować lokalne marki, tak aby ziemniak przestał być towarem anonimowym. Może warto też zbudować w portalach społecznościowych kanały informacyjne pokazujące „mieszczuchom” realia cenowe – ile faktycznie dostaje rolnik za swój produkt i ile kosztuje jego wyprodukowanie. Po konsumenci w miastach widzą ceny ziemniaków zupełnie inne niż rolnicy. obecnie w takiej Warszawie ziemniaki na bazarku kosztują 2 zł/kg, a w markecie, nawet w promocji niewiele poniżej złotówki za kilogram.

Bez takich działać sektor produkcji ziemniaków jadalnych (na rynek świeży) czeka w Polsce zanik. Z jednej strony będziemy obserwowali postępujący spadek spożycia ziemniaków, z drugiej strony ten coraz mniejszy rynek będzie wypełniany ziemniakami z importu i różnymi „wynalazkami” typu bataty.

Dodaj komentarz
Możliwość komentowania dostępna tylko dla użytkowników z wykupionym abonamentem
PODOBNE